Robert.BrainUsers.net

Inteligentne hejtestwo? Nie, przerost ironii i festiwal cynizmu

Sowa na starość filozofuje. :) Dzisiaj, w czasach Internetu, wszechobecnego źródła wiedzy wszelakiej, które jest zarazem sadzawką dla tysięcy buńczucznych znawców tematu, jednocześnie wymieszanych z najgorszym elementem hejterstwa, trudno prowadzić dyskusję na poziomie. Kiedyś jeszcze można było podyskutować w sieci. Dzisiaj poziom dyskusji jest tak żenująco niski, że prawdopodobnie lepiej w ogóle nie próbować. Zwłaszcza że każda merytoryczna pomyłka, literówka, błąd ortograficzny jest argumentem, by taką dyskusję sprowadzić do poziomu chodnika. Dlatego chciałbym tym wpisem zamanifestować swoją dezaprobatę do podejścia, które od dobrych kilku lat stało się bardzo popularne, a wręcz modne: dodawanie na siłę ironii do każdej wypowiedzi i emanowanie cynizmem.

Porzućmy wszelką życzliwość

Jasne, ironia jest figurą która ma na celu przekazanie jakiegoś ładunku emocjonalnego w suchym tekście, gdzie utrudnione jest przekazywanie myśli skuteczne niczym w rozmowie. Zwłaszcza, że Internet bazuje głównie na słowie pisanym. Jednak ostatnimi czasy ironia stała się zbyt popularnym środkiem, tam gdzie powinna być zwykła ludzka życzliwość. Używana zbyt często, w dyskusjach gdzie argument merytoryczny staje się bohaterem drugiego planu, a najważniejsze jest wyśmianie poglądów rozmówcy poprzez zdyskredytowanie jego jako osoby. W ten sposób samo już wykorzystanie ironii staje się środkiem obnażającym niekompetencję rozmówcy i traktowane jest jako manifestacja inteligencji osoby, która ją stosuje. Oczywiście nie jest to prawdą, bo każdy dziś potrafi formułować kąśliwe komentarze.

Zatrważający jest fakt, że nawet największe media typu GW używają tego środka, podświadomie sugerując czytelnikowi z kogo lub jakiej sytuacji ma drwić, przyczyniając się do budowania konkretnych nastrojów społecznych.

Syndrom doktora House'a

Myślę, że popkultura już na dobre przesiąknęła ironią. Dobrym przykładem jest tutaj uwielbiony przez miliony serial House MD (dramat). Przedstawiał on tragiczną postać lekarza, którzy jest żywym przykładem zgorzkniałego cynika. I pomimo, że jest to wybitny lekarz ratujący ludziom życie, większość rzeczy które robi w serialu są po prostu złe. Niestety widzom znudziły się już szlachetne postacie i wolą teraz oglądać jak wygląda życie tych złych (Dexter, Breaking Bad, Sons of anarchy, Hannibal). Czy jednak serial jest przyczyną cynizmu społeczeństwa, czy raczej popularność tych seriali jest jego skutkiem? Nie każdy staje się seryjnym mordercą albo producentem narkotyków po obejrzeniu serialu, ale zdecydowanie łatwiej stać się mentalnie Housem.

Polskie piekiełko

A może Polacy mają już we krwi mechanizm obronny, który nie pozwala na życzliwą postawę wobec drugiego człowieka? Przez lata Polacy nauczyli się nie ufać innym, nie wyrażać swoich przekonań, bo to oznaczało problemy. Nawet teraz, kiedy bardziej przydałaby się współpraca i budowanie życzliwych relacji z innymi ludźmi, praktycznie nic się nie zmieniło lub jest nawet gorzej. Przekłada się to oczywiście na poziom mediów, dyskusji publicznej oraz komunikacji w Internecie.

Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi

Lęk przed pomyłką potrafi być wielkim demotywatorem, paraliżuje przed próbowaniem nowych rzeczy, poszukiwaniem lepszej strony życia, wyjściem ze strefy komfortu. Ale nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Dlatego zachęcam wszystkich do używania konstruktywnych argumentów i życzliwej postawy wobec rozmówcy.

Komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój będzie pierwszy.

Dodaj komentarz