Robert.BrainUsers.net

W Zielonej Górze Mamy prąd, czyli subiektywnie o finale XII festiwalu Rock Nocą

Finał XII festiwalu Rock Nocą odbył się dokładnie tydzień temu - 11 czerwca 2011. Zespoły z okolic Zielonej Góry, Wrocławia a nawet z Białorusi zaprezentowały naprawdę wysoki poziom. Nasze miasto było reprezentowane przez, moim zdaniem, najbardziej wyróżniającą się kapelę na tym festiwalu - Mamy prąd. Nie rozumiem tylko, dlaczego jeden z ciekawszych i lepiej przygotowanych festiwalów w Zielonej Górze cieszy się tak znikomą popularnością, mniejszą nawet niż Dni Pcimia Dolnego, na którym grają trzy zespoły disco-polo a jednak ludzi przychodzi od cholery? Gdzie byli wszyscy fani rocka w dniu finału?

Wynalazki i gwiazdy

Aby ktokolwiek przyszedł na festiwal, organizatorzy zmuszeni są uciekać się do takich sztuczek jak zapraszanie "gwiazd" które grają po wypocinach tych biednych, niszowych, regionalnych kapel. Inaczej pewnie nikt by nie przyszedł. Bo czymże jest jakiś taki regionalny wynalazek Mamy prąd w porównaniu do boskiego Jelonka? Im bliżej występu gwiazdy, tym więcej przychodziło ludzi. W większości jednak byli to ludzie bardzo młodzi. Czyżby studenci uczyli się już do sesji? A może wszyscy aktywni rockmeni wyjechali studiować do innych miast?

30 minut i godzina "W"

Inna sprawa, ze Rock Nocą ma tyle wspólnego z nocą co parówka z mięsem. Fakt, gdyby był grudzień, to o godzinie 17 byłoby już ciemno. Ale na deptaku można grać tylko do godz. 22. Potem przychodzi Prezydent i zwija asfalt a straż miejska ucisza niesfornych muzyków. Po co te wszystkie dyskusje o przyszłości deptaka, skoro nikt nic nie robi? Za to organizatorzy chyba przy każdej wypowiedzi dziękowali władzom miasta, że festiwal w ogóle się odbył i dostał dofinansowanie. Bo w zeszłym roku nawet z tym były problemy.

Godzina 17 to za wcześnie - ludzie jeszcze trawią rodzinny obiadek. Na festiwalu każdy zespół miał dokładnie 30 minut z zegarkiem w ręku na to, aby się rozstawić i zagrać. Widziałem jak wszyscy tylko nerwowo spoglądają na zegarki. Gdyby festiwal się rozjechał, to przekroczyłby magiczną godzinę.

Aktualizacja: wprawdzie festiwal trwał dłużej niż przewiduje ustawa, bo o godz. 22 na scenę weszła dopiero gwiazda wieczoru, ale pozostaje pytanie, czy to pierwsza jaskółka czy może tylko wyjątek?

Sztywno, sztywniej, najsztywniej

Następna sprawa to sztywni prowadzący wzięci żywcem z festiwalu w Opolu albo innych Superjedynek. Ja rozumiem, że studenci naszego Uniwersytetu nie prezentują najwyższego poziomu, ale nie mogę uwierzyć że nie udało się znaleść kogoś kto poprowadziłby festiwal choć odrobinę autentycznie, jak na rock przystało.

Oglądaj rozpoczęcie i "tłumy" przed sceną

Transmisja na żywo

Dobra, dosyć narzekania. Teraz rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie. Trzeba nadmienić, że pomimo kiepskiej strony internetowej, ludzie zajmujący się multimediami nie zawiedli. Festiwal był transmitowany na żywo przez Internet - obraz i dźwięk strumieniowane były w czasie rzeczywistym do serwisu, który udostepniał transmisję internautom przy pomocy technologii Flash. W szczycie festiwal oglądało w ten sposób prawie 40 osób. Wszystkich wyświetleń było ok. 200.

Również zespoły grające na festiwalu nie zawiodły, i nie mówię tu o "gwiazdach". Opiszę kilka z nich.

Naczynia połączone

Jako drugi zespół zagrały Naczynia połączone z Wrocławia. Funk, sekcja dęta, profesjonalizm w każdym calu. Wokalista w okularach-telewizorkach trochę przypominał Zygmunta Staszczyka. Śpiewał naprawdę dobrze. Gitarzysta również pokazał najlepsze praktyki - świetne wstawki i to, że nie zawsze trzeba być w centrum uwagi. Perkusista z basistą zawodowo cisnęli skomplikowany rytm i z jednej strony wszystko fajnie, a z drugiej strony trochę to przytłaczało. Zbyt dużo różnych figur i zbyt często. Czasami mniej znaczy więcej. Zespół dużo lepiej brzmi na żywo niz na nagraniach. Ogólnie jeden z lepszych występów na festiwalu. Niestety nie zajęli żadnego miejsca.

Oglądaj występ zespołu Naczynia połączone

Mamy prąd

Później zagrała reprezentacja Zielonej Góry, czyli zespół Mamy prąd. Panowie używaja kilku zabawek i mają jasno zdefiniowane wymagania techniczne. Wokalista naprawdę zabawnie przeprowadził próbę dźwieku, podczas której narzekał jak bardzo siebie nie słyszy w odsłuchach. W ten sposób minęło chyba 15 minut zanim zaczęli grać (każda kapela miała 30 minut). Zaprezentowali kilka swoich energicznych utworów. Silny, ciekawy wokal, nietypowa gitara i mocna perkusja; ciemne, niepokojące melodie przesiąknięte elektryzmem efektów gitarowych - to cechy charakteryzujące Mamy prąd. Zespół zagrał muzykę, którą można włożyć gdzieś pomiędzy... no właśnie, nie wiadomo gdzie. Dlatego uważam, że to jeden z najbardziej interesujących zespołów na festiwalu, który nie dostał nawet wyróżnienia. Na żywo ich muzyka brzmi dużo lepiej niż na niskiej jakości nagraniach.

Oglądaj występ zespołu Mamy prąd

Inne wynalazki

Pozostałe zespoły dało się słuchać. Maigra to mocny wokal dorównujący najlepszym zespołom gatunku. Drunk'n'rolled wygląda i brzmi jak kopia Guns'n'roses - to już bylo. Manescape - okropnie dużo pogłosu na wokal (do maskowania błędów?). Zwyciezcą festiwalu została Białoruska grupa Sciana, prezentująca hard rockowe i punkowe brzmienie. Pytanie, czy grali aż tak dobrze, czy organizatorzy podjęli decyzję na podstawie ostatnich wydarzeń na Białorusi?

Epilog

Odkrywanie lokalnych talentów to naprawdę przyjemne zajęcie, nawet jeśli nie jest się profesjonalistą. Festiwal Rock nocą może nie jest tak spektakularny jak kolejny program typu Idol albo Mam talent, ale jednak pełni ważną rolę w kulturalnym kalendarzu regionu i miasta. Dlatego, pomimo wszystkich niedogodności festiwalu, należy serdecznie podziękować jego organizatorom, że im się chce i że widzą w tym cel.

Odnośniki

Komentarze

b.
czy oby na pewno wygrała ten festiwal "Sciana" ??
Za stroną internetową rock-noca.pl:
"Jury (...) nagrodę główną (10 tyś zł) postanowiło przyznać białoruskiemu zespołowi Sciana, który zaprezentowała miks ostrych punkowo-hardcore'owych riffów z melodyjną grą na saksofonie."
eb.
to pozostaje mi tylko skomentowac w taki sposób: <ściana>
dobre dobre... ale dorzucę swoje kilka groszy :)
Aż dziwne... baardzo dziwne, że nie oberwałem od autora tego tekstu za nagrania ;) Z drugiej strony, dzięki, że je prezentujesz :)
Aby w pełni oddać obraz finału, jest już pełne nagranie :) zapraszam na Facebook:
http://www.facebook.com/rocknocapl


Co do tej 22 i ciszy nocnej na deptaku, to coś chyba nie tak... bo koncert skończył się później.

Z ciekawostek... zespół Maigra podczas koncertu na Finale, nie był ze swoim wokalistą - to był zaprzyjaźniony wokal z The Sixpounders..., który gra zdecydowanie ciężej niż Maigra...

Grało jeszcze kilka zespołów, poza wymienionymi przez Ciebie.

W kwestii mamy prąd - nie chcę się bawić w krytyka, ani oceniać, a tym bardziej urazić chłopaków z MAMY PRĄD (szacun panowie), ale, z tymi odsłuchami... to szałowego wokalu tam nie było... owszem, każdy chce być dobrze zestrojony i ustawiony... ale poważnie, szału w wokalu nie było i pół żartem - p. Zapendowska gdyby usłyszała górne C, powiedziałaby spi**dalaj :(...

Manescape - hmm... no chłopaki tworzą, to fakt... specyficzny klimat jest. Ale z racji, że byłem tu kamerzystą... i właziłem im pod sam mikrofon... słyszałem głos bez tego majkrafona... stara się... no ale... jak wspomniałem to specyficzny klimat :)

Drunk 'n' rolled - noo... prawdopodobnie młodsi GnR :) ale mają oddzielnego klipa z finału:
http://www.youtube.com/watch?v=V2-7Gx4YmHc

Myślmy już o XIII Finale :)

Najlepszego dla autora i jego czytelników
trobak.pl
vei
hmm mnie się wydaje, że z wysokim c, to każdy wokalista na tym festiwalu miałby problem... ale fakt, stroili się długo, ale czy to ich wina, że chcieli się dobrze słyszeć?
@Trobak: Materiał oczywiście zarąbisty :) Poprawiłem nieścisłości w tekście. Mamy prąd to kwestia gustu, bo artykuł jest jak najbardziej subiektywny.

@vei: to prawda, każdy chce dobrze wypaść. Tylko w pewnym momencie wydawało mi się, że zapomnieli trochę o czasie grania.

Dodaj komentarz